środa, 28 grudnia 2016

Bałwan – pomoc logopedyczna do ćwiczeń „na sucho”

Śniegu co prawda nie ma, przynajmniej w Warszawie, ale i tak chcę się podzielić z Wami śnieżną pomocą logopedyczną, która sprawdziła się u mnie na zajęciach logopedycznych podczas pracy z dziećmi autystycznymi.

Na pomoc składają się:
  • szablon bałwanka (tj. sam zarys bałwanich krągłości),
  • 12 kart (tego samego formatu) z ilustracjami różnych przedmiotów, m.in. garnka, pomidora i wstążki.



Dziecko powinno otrzymać kartkę z szablonem bałwana. Karty z obrazkami należy pomieszać i rozłożyć na stoliku rewersem (białą stroną) do góry. Można też wrzucić karty do woreczka albo pojemnika. Następnie dziecko wybiera (albo losuje z worka/pojemnika) jedną kartę. Nazywa przedmiot, który na niej jest, potem decyduje, czy przyda się on podczas robienia bałwana, a na końcu ustala, co można z tego przedmiotu wykonać i samodzielnie ilustruje swój pomysł na szablonie.

Szablon do pobrania:
Obrazki do pobrania:

niedziela, 25 grudnia 2016

Święta na zajęciach logopedycznych – przemyślenia

Warto realizować ten temat? Co, jeśli na zajęcia przyjdzie dziecko niewierzące? Co, jeśli będzie wierzące, ale wyznawać będzie religię niechrześcijańską? Co, jeśli logopeda nie obchodzi świąt Bożego Narodzenia? Co, jeśli…?


Ja jestem zdania, że warto poruszyć ten temat. Bez względu na to, jakie przekonania ma nasz pacjent i jakie przekonania my mamy, święta (nie tylko zresztą Bożego Narodzenia) są obecne w polskiej kulturze, w tym w kulturze masowej. Jeśli jest się w okresie okołoświątecznym w Polsce, a ten w przypadku Bożego Narodzenia zaczyna się już chyba na początku listopada(!), to nie sposób pozostać nieświadomym zbliżającego się wydarzenia. Mam wrażenie, że pominięcie na zajęciach logopedycznych tematu nadchodzących świąt Bożego Narodzenia byłoby pewnym zubożeniem treści omawianych razem z pacjentem/podopiecznym.


Myślę, że podczas terapii logopedycznej warto korzystać z tematów aktualnych. Dlaczego?

  • Tematy aktualne podejmowane podczas terapii logopedycznej pokazują powiązanie terapii ze zwykłym, codziennym życiem. Dorosłym osobom, które same zdecydowały się na wizytę u logopedy zwykle nie trzeba wyjaśniać sensu prowadzonych zajęć, ale z dziećmi jest inaczej. Nie zawsze wystarcza wyjaśnienie, jaką głoskę trzeba wyćwiczyć. Nie zawsze też konieczność poprawienia własnej wymowy to dla dziecka wystarczająca motywacja do regularnych ćwiczeń. Za to wykonanie zadań związanych z Bożym Narodzeniem, Dniem Pluszowego Misia, zegarami lub innym proponowanym tematem, to co innego. Pamiętam, jak swego czasu zapytałam chłopca, który przyszedł bez zeszytu o to, co dokładnie robiliśmy na poprzednich zajęciach. Jaka była odpowiedź? Głoska „š” i „ž” we frazach? A gdzie tam. Odpowiedź brzmiała: „Misie. Zadania z misiami”.
  • Tworzenie zajęć wokół jednego, aktualnego tematu daje też szansę skutecznego wprowadzenia zadań poszerzających i utrwalających słownictwo oraz zwiększających wiedzę.
  • To również idealna sytuacja do rozwijania u podopiecznego rozumienia ze słuchu oraz znajdowania słów kluczowych (rymowane zagadki!).
  • Takie zajęcia wręcz naturalnie dają pacjentowi pole do popisu w kwestii opowiadania i argumentowania. W przypadku świąt Bożego Narodzenia jest to między innymi możliwość wyjścia od tego, co jest bliskie pacjentowi, a więc tego, co on sądzi o świętach i tego, jak on święta spędza, a następnie przechodzenia do kwestii coraz dalszych, związanych z tym, jak inni ludzie te święta obchodzą.
Jednak podczas prowadzenia zajęć skupiających się wokół jednego tematu, zwłaszcza takiego, jakim są święta religijne pamiętać należy, że…


Każdy ma prawo do własnego zdania i własnych opinii. Zajęcia logopedyczne to zajęcia logopedyczne, a nie religijne. Nie można z góry zakładać, że każdy obchodzi święta (lub że każdy jest im przeciwny), nie można też zakładać, że każdy przychodzący na zajęcia jest osobą wierzącą. Jak najbardziej można przekazywać wiedzę na temat zwyczajów związanych ze świętowaniem, ale nie powinno się żadnych praktyk narzucać drugiej osobie.

Pomoc uniwersalna – choinka

Nie będzie pewnie zaskoczeniem informacja, że w poprzednim tygodniu tematem przewodnim zajęć były u mnie święta Bożego Narodzenia. Na tą okazję przygotowałam kolejną pomoc z serii pomocy uniwersalnych.

Choinkę bożonarodzeniową należy pokolorować. Potem wystarczy już powtarzać za logopedą (sylaby/wyrazy/frazy/zdania…) i przyklejać na choince bombki. Na koniec na choinkę należy też nakleić złotą gwiazdę.

Poniżej moje wykonanie choinki. Niestety, nie widać, że gwiazda jest złota. Nie widać też, że bombki są metaliczne. Na żywo efekt był znacząco lepszy i cieszył oczy wielu uczniów lubiących błyszczące zabawki.



Tutaj szablon do pobrania:
https://drive.google.com/file/d/0B4Znt_PeD4EEeks0aDR6RmpGV3F3QndJQTlodjVxVE9KdG9B/view

niedziela, 11 grudnia 2016

Błękitoza krokodyla, czyli notka o tym, jak barwne mogą być zajęcia logopedyczne

Jakiś czas temu tematem przewodnim zajęć była u mnie sawanna i zwierzęta, które ją zamieszkują. Jednym z ćwiczeń, które przygotowałam była tabelka z kolorowanką do wywoływania głoski „r”. Zadanie polegało na wypowiadaniu słowa, w którym występujące obok siebie głoski „d” i „r” zostały zamienione na „ḍḍ”. Po prawidłowym wypowiedzeniu słowa należało pokolorować odpowiedni obrazek, na którym znajdowało się zwierzę żyjące na sawannie.

Karta do pobrania:
https://drive.google.com/file/d/0B4Znt_PeD4EEdEZZT1laa183cHg5Y3ZvdEpJR3d1UE11V08w/view

Skąd jednak tytułowa błękitoza krokodyla?


Jedna z moich podopiecznych postanowiła pokolorować wszystkie zwierzęta na kolory, jakich nie mają one w rzeczywistości. Nie oponowałam. Zaczęłam jednak tworzyć potencjalne nazwy dolegliwości, które wpłynęły na nietypową barwę zwierzęcia. Powstała więc błękitoza krokodyla oraz różowica żyrafia. Nie musiałam długo czekać na przyłączenie się podopiecznej do wesołej (aż rzec by się chciało, że barwnej) zabawy. Wówczas świat poznał jeszcze czerniactwo, zielonkę oraz szaraczkę.

Zawsze cieszy mnie, gdy druga osoba przyłącza się do takiej zabawy. Świadczy to nie tylko o tym, że posiada ona odpowiednie kompetencje językowe, ale też zwyczajnie czerpie przyjemność ze świadomego i celowego modyfikowania języka zgodnie z jego zasadami.

Podczas całej zabawy w tworzenie nazw dolegliwości śmiechu było u nas co nie miara. I dobrze, w końcu śmiech to zdrowie.