Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 września 2017

Wizerunek płci w serii „Opowiem Ci Mamo”

„Opowiem Ci Mamo”¹ to seria czterech zestawów historyjek obrazkowych („Opowiem Ci Mamo”, „Opowiem Ci Mamo 2”, „Opowiem Ci Mamo Super” i „Opowiem Ci Mamo XXL”) wydawnictwa Alexander. Jest to pomoc dydaktyczna bardzo popularna wśród logopedów, z powodzeniem wykorzystywana w terapii właściwie wszystkich zaburzeń mowy i języka².

Owa popularność serii „Opowiem Ci Mamo” sprawia, że według mnie warto zastanowić się, jaki obraz świata przedstawia ona dzieciom. Kto pojawia się w pokazanym świecie i co w tym świecie robi.

Na „Opowiem Ci Mamo” składa się się dziesięć czteroelementowych historyjek obrazkowych, na kartach których pojawiają się członkowie rodziny: mama, tata, córka, syn i babcia, którzy wykonują różne czynności. W każdej historyjce prawdopodobnie pojawia się inna rodzina. W niektórych przypadkach niemożliwe jest ustalenie, czy przedstawione na ilustracjach osoby łączą więzy krwi. Z tego powodu w swojej analizie uznaję, że każda dorosła kobieta z „Opowiem Ci Mamo” to matka, chyba, że na ilustracji są dwie kobiety w sytuacji formalnej i nic nie wskazuje na to, by były one ze sobą spokrewnione. Analogicznie założenia przyjęłam w przypadku postaci męskich.

Mama (dorosła kobieta):
  • piecze babeczki i podaje je dzieciom siedzącym przy stole,
  • sprząta stłuczony kubek leżący na podłodze,
  • jedzie na wakacje z mężem i dziećmi, siedzi w samochodzie po stronie pasażera,
  • daje synowi plaster po tym, jak ten zranił sobie kolana po spadnięciu z roweru,
  • czyta córce na dobranoc.

Tata (dorosły mężczyzna):
  • buduje karmnik dla ptaków,
  • sadzi i podlewa rośliny w ogródku,
  • jedzie na wakacje z żoną i dziećmi – synem i córką.

Córka:
  • siedzi przy stole z bratem i czeka na babeczkę upieczoną przez mamę,
  • jedzie z rodzicami i z bratem na wakacje, bawi się w piasku razem z bratem,
  • leży w łóżku i słucha tego, co czyta jej mama na dobranoc.

Syn:
  • wraca brudny po kolana z gry w piłkę nożną, myje się i przebiera w piżamę,
  • siedzi przy stole razem z siostrą i czeka na babeczkę upieczoną przez mamę,
  • jedzie z rodzicami i z siostrą na wakacje, bawi się w piasku razem z siostrą,
  • jedzie na rowerze, przewraca się, płacze i przychodzi do domu, w którym mama daje mu plaster na zranione kolana,
  • temperuje kredki, rysuje laurkę dla mamy, a następnie wręcza obrazek mamie.

Babcia:
  • robi przetwory na zimę.
Matka pojawia się pięć razy, ojciec trzy razy, córka także trzy, a syn pięć razy. Babcia pojawia się jeden raz.

Na „Opowiem Ci Mamo 2” składa się się dziesięć czteroelementowych historyjek obrazkowych, na kartach których pojawiają się członkowie rodziny: mama, tata, córka, syn i babcia, którzy wykonują różne czynności. Podejrzewać można, że każda historyjka przedstawia inną rodzinę, ponieważ w każdej historyjce członkowie rodziny różnią się wyglądem, szczególnie kolorem i długością włosów. Tak jak w poprzedniej części „Opowiem Ci Mamo” w niektórych przypadkach niemożliwe jest ustalenie, czy przedstawione osoby są ze sobą spokrewnione. W swojej analizie uznaję każdą kobietę za matkę, a każdego mężczyznę za ojca chyba, że przedstawiona w historyjce sytuacja jest formalna i nic nie wskazuje na to, by przedstawione w niej osoby dorosłe były częścią jednej rodziny.

Mama (dorosła kobieta):
  • otrzymuje kwiaty od córki,
  • pomaga synowi uśmierzyć ból zęba i prowadzi dziecko do dentysty,
  • idzie z córką na zakupy spożywcze,
  • idzie z synem do fryzjera,
  • otrzymuje od synów grzyby,
  • pociesza syna, któremu pękł zbyt mocno nadmuchany balon i wręcza synowi nowy balon.

Tata (dorosły mężczyzna):
  • uczy syna robić samoloty z papieru.

Córka:
  • zbiera kwiaty dla mamy,
  • idzie z mamą na zakupy spożywcze i daje kotu mleko do picia,
  • lepi z bratem bałwana,
  • otrzymuje od babci sweter zrobiony na drutach,
  • pisze list i wysyła go do koleżanki.

Syn:
  • je dużo słodyczy, wyrzuca papierki po nich na podłogę, idzie z mamą do dentysty, kiedy czuje ból zęba,
  • lepi z siostrą bałwana,
  • idzie z bratem o lasu zbierać grzyby,
  • uczy się od taty robić samoloty z papieru,
  • idzie z mamą do fryzjera,
  • dmucha balon tak mocno, że ten pęka, później płacze i otrzymuje od mamy pocieszenie.
Babcia:
  • robi sweter na drutach.
Inna dorosła kobieta:
  • sprzedaje nabiał.
Inny dorosły mężczyzna:
  • jest fryzjerem i strzyże chłopca.

Matka (dorosła kobieta) pojawia się w sześciu historyjkach, ojciec w jednej, córka w pięciu, a syn w sześciu. Babcia pojawia się jeden raz.

Na „Opowiem Ci Mamo XXL” składa się się siedem czteroelementowych historyjek obrazkowych, na kartach których pojawiają się członkowie rodziny: mama, tata, córka i syn, którzy wykonują różne czynności. Podejrzewać można, że każda historyjka przedstawia inną rodzinę, ponieważ członkowie rodziny na kartach różnych historyjek różnią się między sobą wyglądem. W opakowaniu „Opowiem Ci Mamo XXL” jest też jedna historyjka przedstawiająca rodzinę antropomorficznych niedźwiedzi. Nie podejmuję analizy tej historyjki, ponieważ moim celem jest ustalenie obrazu kobiety i mężczyzny w przywoływanej serii historyjek obrazkowych.

Mama (dorosła kobieta):
  • ogląda choinkę, którą ubrał tata z dziećmi,
  • przygotowuje synkowi śniadanie, jest w domu, kiedy ten wychodzi już do szkoły.

Tata (dorosły mężczyzna):
  • ubiera z synem i córką choinkę,
  • pracuje jako piekarz,
  • łowi ryby,
  • ogląda z synem zwierzęta w zoo,
  • pracuje jako strażak.

Córka:
  • ubiera choinkę z tatą i z bratem.

Syn:
  • ubiera choinkę z tatą i z siostrą,
  • wstaje rano, je śniadanie przygotowane przez mamę i idzie do szkoły,
  • ogląda z tatą zwierzęta w zoo,
  • idzie z bratem jeździć na łyżwach na zamarzniętym jeziorze, wpada do wody, kiedy pęka pod nim lód.
Matka pojawia się w dwóch historyjkach, ojciec w pięciu, córka w jednej, a syn w czterech. 

Na „Opowiem Ci Mamo Super” składa się się osiem sześcioelementowych historyjek obrazkowych, na kartach których pojawiają się członkowie rodziny: mama, tata, córka, syn i babcia, którzy wykonują różne czynności. Jak i w poprzednich częściach „Opowiem Ci Mamo”, i w tej na kartach przedstawione są prawdopodobnie losy różnych rodzin (sugerują to przede wszystkim odmienne fryzury zilustrowanych postaci).

Mama (dorosła kobieta):
  • kupuje córce miód, a w domu podaje jej go do zjedzenia,
  • jedzie z mężem, synem i córką na wakacje, siedzi po stronie pasażera.

Tata (dorosły mężczyzna):
  • maluje obraz,
  • jedzie z żoną i dziećmi na wakacje (siedzi po stronie kierowcy), ma wypadek na nartach, po którym trafia do szpitala
  • jest sędzią na zawodach sportowych,
  • jest pracownikiem na budowie.

Córka:
  • kupuje z mamą miód, w domu je podany przez mamę miód,
  • kupuje jabłko na targu,
  • jedzie z rodzicami i z bratem na wakacje, zjeżdża z nimi na nartach.

Syn:
  • konstruuje latawiec,
  • jedzie z rodzicami i z siostrą na wakacje, zjeżdża z nimi na nartach,
  • wyjeżdża na obóz harcerski,
  • bierze udział w zawodach sportowych.

Inny dorosły mężczyzna:
  • sprzedaje miód,
  • jest pracownikiem w sadzie,
  • sprzedaje jabłka na targu.

Matka pojawia się w dwóch historyjkach, ojciec w czterech, córka w trzech, a syn w czterech.

Łącznie, we wszystkich częściach „Opowiem Ci Mamo” matka pojawiła się w piętnastu historyjkach, ojciec pojawił się w trzynastu, córka w dwunastu, a syn w aż dziewiętnastu. Babcia obecna była na kartach dwóch historyjek.

Czynności, które wykonuje matka to opieka nad dziećmi, przygotowywanie posiłków oraz prace porządkowe. W większości historyjek matka jest obecna w domu. Poza domem jest wtedy, gdy robi zakupy. Z kolei ojciec z serii „Opowiem Ci Mamo” zajmuje się majsterkowaniem, dbaniem o ogród oraz uczeniem syna, jak wykonać samolot z papieru. Tata (lub inny dorosły mężczyzna) jest też przedstawiony jako wykonawca różnych zawodów (piekarz, sędzia sportowy, sprzedawca, pracownik sadu, strażaka). Ojciec z serii „Opowiem Ci Mamo” ma także swoje zainteresowania: chodzi na ryby i maluje obraz.

Podobny podział na aktywności damskie i męskie dotyczy dzieci z serii „Opowiem Ci Mamo”. Czynności, której wykonuje córka to w dużej mierze zadania związane z prowadzeniem domu (córka pomaga matce m.in. w robieniu zakupów). Dziewczynki z „Opowiem Ci Mamo” zajmują się też pisaniem listu, zbieraniem kwiatów czy pojeniem kota. Są to zajęcia o charakterze opiekuńczym i podtrzymującym dobre relacje społeczne. Zgoła odmiennie wygląda aktywność chłopców. Czynności, które oni wykonują to między innymi granie w piłkę, jeżdżenie na rowerze i na łyżwach, rysowanie obrazka dla mamy czy dmuchanie balona. Czas chłopców wypełniony jest więc głównie zabawą. Niekiedy chłopcy podejmują aktywności mające na celu utrzymanie dobrych relacji z innymi osobami (np. tworzenie rysunku dla mamy, zbieranie grzybów dla mamy). W ani jednej historyjce chłopiec nie wykonywał jednak typowych zadań związanych z utrzymaniem domu.

Chłopcy i mężczyźni obecni na kartach „Opowiem Ci Mamo” wykonują znacznie bardziej zróżnicowane działania niż dziewczynki i kobiety. Odczuwają też znacznie więcej emocji niż postacie kobiece. Babcie, matki i córki na wszystkich ilustracjach są po prostu uśmiechnięte, zaś ojcowie i synowie przeżywają sytuacje, które doprowadzają do płaczu (pęknięcie balona i przewrócenie się na rowerze), przerażają (wpadnięcie do wody w wyniku załamania się lodu na rzece lub jeziorze) czy po prostu sprawiają ból (odniesienie kontuzji podczas jazdy na nartach).

Obraz kobiety i mężczyzny oraz chłopca i dziewczynki w „Opowiem Ci Mamo” łudząco przypomina ten, który znajduje się chociażby w podręczniku „Już w szkole”. Podręcznik ten przeanalizowały pod kątem wzorców płciowych Jolanta Szpyra-Kozłowska i Małgorzata Winiarczyk. W swoim tekście „(Nie)Wesoła szkoła Igi i Kuby – problematyka genderowa w podręcznikach do kształcenia zintegrowanego” pisały tak:
Matka jest stale obecna w domu i zajmuje się wszystkimi czynnościami związanymi z jego prowadzeniem oraz wychowywaniem dzieci. Ciągle gotuje, piecze, sprząta, robi zakupy, pielęgnuje chore dzieci i chodzi z nimi do lekarza. Brak jest informacji, czy pracuje zawodowo [Szpyra-Kozłowska, Winiarczyk: 2012, s. 311].
W „Opowiem Ci Mamo” matka zasadniczo również zajmuje się jedynie prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Sporadycznie razem z rodziną wybiera się na wakacje. Nic nie wskazuje na to, by matka była aktywna zawodowo. W całej serii zresztą tylko raz pojawia się ilustracja kobiety, która pracuje. Zajmuje ona stanowisko sprzedawcy.

O ojcu w „Już w szkole” Jolanta Szpyra-Kozłowska i Małgorzata Winiarczyk pisały:
Ojciec pojawia się rzadko, najczęściej w czasie świąt i uroczystości rodzinnych. Jego wkład w życie rodziny polega głównie na organizowaniu wyjazdów wakacyjnych oraz innych form spędzania czasu. Czasami zdarza mu się wykonywać drobne naprawy zepsutego sprzętu domowego. Wobec dzieci, a zwłaszcza wobec synów, pełni rolę mentora [Szpyra-Kozłowska, Winiarczyk: 2012, s. 311].
Znów opis rodziny z podręcznika łudząco przypomina świat przedstawiony w omawianych historyjkach obrazkowych. W „Opowiem Ci Mamo” ojciec majsterkuje i ubiera z dziećmi choinkę. Poza tym zabiera syna do zoo i uczy syna, jak zrobić samolot z papieru. Ojciec jest też prawdopodobnie aktywny zawodowo – w całej serii historyjek mężczyźni wykonują różne prace (sprzedawca, pracownik sadu, strażak itd.).

W całej serii historyjek obrazkowych „Opowiem Ci Mamo” widać wyraźny podział na świat kobiet i dziewczynek oraz świat mężczyzn i chłopców. Światem kobiet jest środowisko domowe, w którym zawsze uśmiechnięte babcie dbają o rodzinę robiąc sweter na drutach i przetwory na zimę, zawsze uśmiechnięte matki dbają o dzieci i pichcą posiłki rodzinie, a zawsze uśmiechnięte córki wręczają mamie kwiatki i pomagają jej w robieniu zakupów. Świat mężczyzn i chłopców jest w dużej mierze światem zewnętrznym. Ojcowie (znamienne jest, że dziadków w tym świecie brak) wykonują różnorodne prace zarobkowe, zabierają synów na wycieczkę lub pokazują, jak wykonać samolot z papieru, a z całą rodziną spędzają czas w okresie świąt i wakacji. Synowie z kolei zajmują się zabawą czy wyjazdem na obóz harcerski. Ojcowie i synowie mają też różne, niekoniecznie przyjemne, przygody. Syn wpada do wody po tym, jak zapada się pod nim lód na rzece (lub jeziorze), a ojciec prawdopodobnie łamie rękę podczas jeżdżenia na nartach.

Świat przedstawiony w „Opowiem Ci Mamo” jest światem bardzo stereotypowym. Ze stereotypu wyłamuje się właściwie tylko ilustracja płaczącego chłopca (co ciekawe, nie ma w „Opowiem Ci Mamo” żadnej płaczącej dziewczynki). Na próżno szukać w historyjkach pracujących kobiet (z wyjątkiem sprzedawczyni), matek zajmujących się swoim hobby czy dziewczynek podejmujących ryzykowne zachowania. Nie ma też gotujących ojców czy ojców spędzających czas z córką (z wyjątkiem wakacji i świąt).

Zdaję sobie sprawę z tego, że „Opowiem Ci Mamo” to zestaw kart z historyjkami obrazkowymi służącymi do rozwijania u dziecka rozumienia relacji przyczynowo-skutkowych. Nie są to karty służące rozwijaniu wiedzy o społeczeństwie czy materiały do nauki o współczesnej rodzinie. Rodziny przedstawione na kartach historyjek nie muszą więc idealnie i w idealnych proporcjach odwzorowywać rodzin ze świata rzeczywistego. Szkoda jednak, że przedstawiają tak nierzeczywisty obraz świata. Karty „Opowiem Ci Mamo” są wytrzymałe, a dodatkowo ładnie ilustrowane (i to w jednym stylu we wszystkich seriach!). Z tego powodu są powszechną i bardzo cenioną pomocą dydaktyczną. Sama dalej zamierzam z nich w swojej pracy korzystać… Jednak równoważąc je innymi materiałami dydaktycznymi, które nie utrwalają bardzo stereotypowego obrazu świata.

Przypisy:
  1. Nie wiem, dlaczego przed słowem „mamo” nie został postawiony przecinek.
  2. Układanie historyjek obrazkowych i opowiadanie powstałej historii na pozór jest zadaniem prostym, ale nie można tutaj dać się zwieść pozorom. Aby prawidłowo ułożyć i opowiedzieć historyjkę należy rozumieć koncept następowania różnych wydarzeń po sobie, a także rozumieć pokazywane na ilustracjach relacje przyczynowo-skutkowe. Później trzeba wykorzystać własne kompetencje narracyjne i ciekawie opowiedzieć historię (a nie opisać po kolei każdy obrazek).

Bibliografia:
Szpyra-Kozłowska Jolanta, Winiarczyk Małgorzata, (Nie)»Wesoła szkoła« Igi i Kuby – problematyka genderowa w podręcznikach do kształcenia zintegrowanego [w:] Oblicza płci. Język – Kultura – Edukacja, red. Szpyra Kozłowska Jolanta, Winiarczyk Małgorzata, Lublin 2012

czwartek, 2 lutego 2017

Absurdy, czyli pomoc logopedyczna mająca dużo sensu

Celowe i świadome tworzenie nowego świata wraz z panującymi w nim zasadami w celach rozrywkowych, a mówiąc krócej – bawienie się, jest nieodłączną częścią ludzkiej kultury. I mimo że dałoby się znaleźć jednostki, które nie czerpią przyjemności z zabawy lub też w ogóle tej zabawy sobie nie organizują, trudno byłoby podważać fakt powszechnego istnienia homo ludens, czyli człowieka bawiącego się.

Typów zabaw jest niezmiernie dużo, czasami trudno znaleźć wiele elementów łączących różne zabawy, nie ulega jednak wątpliwości, że „każda zabawa i gra ma własne reguły. Określają one to, co powinno obowiązywać w sferze tymczasowego, wydzielonego przez nią świata” [Huizinga: 2007, s. 26]. Owe reguły są bardzo istotne. Kiedy zostaną złamane, „świat zabawy rozpada się” [Huizinga: 2007, s. 26].

Czy oglądanie filmów i kreskówek uznać można za zabawę, grę? Sprawa dyskusyjna, ponieważ odbiorca filmu (w tym filmu animowanego) nie wchodzi w bezpośrednią relację z twórcą nagrania. Nie ma też wpływu na przebieg prezentowanych zdarzeń. Żeby jednak zrozumieć film i czerpać przyjemność z odbioru przedstawionego przez twórcę świata, musi przyjąć pewne konwencje, które ów twórca zastosował. Jeśli tego nie zrobi, świat filmu rozpadnie się.

W przypadku kreskówek oglądanych przez dzieci konwencje i zasady rządzące przedstawianym światem są często wyolbrzymione i przerysowane, a niekiedy jeszcze dodatkowo korzystają z wielokrotnego powtórzenia jednego motywu. Owo wielokrotne powtarzanie widoczne jest choćby w „Dastardly i Muttley”, kreskówce, która kręci się właściwie tylko wokół konieczności złapania gołębia. Z kolei film animowany „Wiluś E. Kojot i Struś Pędziwiatr” do granic możliwości wykorzystały motyw łapania Strusia Pędziwiatra (będącego tak naprawdę kukawką) przez Kojota. Kreskówki często są też przesiąknięte slapstickowym humorem. Nie sposób zliczyć, ile razy Kojot został poturbowany w trakcie próby złapania Strusia. Kowadła, dynamit, ciężarówka wyjeżdżająca z namalowanego przez Kojota tunelu – cały świat sprawiał, że biedny Kojot zawsze jakoś ucierpiał. Od wielokrotnych ciężkich urazów nie był też wolny Tom, który podczas prób złapania Jerry'ego uległ chyba każdemu możliwemu wypadkowi.

Absurdów w świecie kreskówek nie brakuje. Począwszy od międzygatunkowego rodzeństwa krowy i kurczaka będących dziećmi ludzi, którzy to, na dodatek, istnieją jedynie od pasa w dół („Krowa i Kurczak”), przez fowistyczne kolory Edów i ich otoczenia („Ed, Edd i Eddy”), a skończywszy na całokształcie życiowej historii Owcy („Owca w Wielkim Mieście”). W tej ostatniej kreskówce szczególnym przypadkiem absurdu są też fikcyjne reklamy firmy Oksymoron, które tworzą świat na opak.

Uznawanie filmów, w tym filmów animowanych, które bazują na absurdzie za przejaw karnawalizacji w obecnej kulturze byłoby pewnym nadużyciem, jednak nie sposób zauważyć pewnych cech wspólnych karnawału i wielu popularnych kreskówek adresowanych do dzieci. W karnawale i pokrewnych mu widowiskach obrzędowo-widowiskowych ważny był „pierwiastek śmiechu” [Bachtin: 2005, s. 373]. Istotnym momentami karnawału były „przebrania, to znaczy odnowienie odzieży i postaci społecznej” [Bachtin: 2005, s. 379], a także „przemieszczenie hierarchicznej »góry« na »dół«” [Bachtin: 2005, s. 379], w wyniku którego błazen zmieniał się w jednodniowego króla, opata czy nawet samego papieża.

Kreskówkom daleko do karnawału, gdyż właściwie w dowolnym momencie można od nich uciec, podczas gdy „w czasie świątecznym karnawał wypełnia całość rzeczywistości; nie można od niego uciec, bo nie ma dokąd” [Kłocińska: 2012, s. 119]. Filmy animowane nie wypełniają całej rzeczywistości widza i nie wciągają w swój świat wszystkich z otoczenia tegoż widza. Jednak w czasie, gdy widz aktywnie ogląda kreskówkę, znajduje się on w jej świecie i przyjmuje zasady, które w nim rządzą.

Pojawiają się głosy, że współczesnej kulturze daleko do kultury karnawałowej, ponieważ karnawał zakładał tworzenie „świata na opak”, parodiowanie tego, co święte i wykpiwanie tego, co poważne i społecznie usankcjonowane, zaś obecnie nie można już mówić o przeciwieństwach, bo „nie ma przeciwieństw” [Kłocińska: 2012, s. 122]. Nie można też mówić o profanowaniu strefy sacrum, gdyż „nie ma świętości, którą można byłoby sprofanować. Zlaicyzowana kultura współczesna przeniknięta jest duchem egalitaryzmu i relatywizmu” [Kłocińska: 2012, s. 121].

Daleko mi jednak do zgadzania się w pełni z tym twierdzeniami. Z pewnością obecna kultura jest bardzo bogata w wyznawane poglądy (często sprzeczne ze sobą), obfitująca w różne źródła moralności i etyki, a także przejawiająca mnogość możliwości wyboru i jednocześnie dająca prawo do świadomego podejmowania tych wyborów. Nie jest to kultura prosta, w której panuje jeden nadrzędny porządek, któremu nikt nie jest w stanie (a i nie chce) się sprzeciwić. Z pewnością postmodernizm jest kulturą wyboru. Niekiedy pozornego, ale jednak wyboru. Dlaczego jednak uznawać, że nie ma w obecnej kulturze sacrum? Gdyby go nie było, nie istniałyby kościoły, nie byłoby potrzeby mówienia o tolerancji religijnej, nie byłoby tylu spraw sądowych o urażenie czyichś uczuć religijnych. Osobną kwestią jest zresztą to, czy pojęcie strefy sacrum obejmować jedynie może kwestie stricte religijne. Według mnie nie – wszelkie poglądy etyczne mogą zawierać się właśnie w tej strefie świętości. We współczesnej kulturze jest też wiele przeciwieństw (bogaci – biedni, wyedukowani – niemający dostępu do dobrej edukacji itp.) i jest ustalony, choć często kwestionowany, porządek społeczny (przejawiający się choćby w ustroju politycznym panującym w danym kraju). Porządek społeczny, w którym to rodzic sprawuje opiekę nad dzieckiem, i który reguluje dużą część życia swojego potomstwa.

Kreskówka negująca znany dziecku porządek świata może być atrakcyjna właśnie dlatego, że pozwala mu na chwilę bezpiecznie zatracić się w świecie z krzywego zwierciadła.

Jak to wpływa na zajęcia logopedyczne? Stworzyłam kolejne zadanie typu „powtórz i przyklej” (dziecko powtarza po logopedzie i przykleja samoprzylepny obiekt na obrazek).

Tylko tym razem trochę inaczej. Najpierw ma za zadanie pokolorować ilustrację, na której jest dziwaczne miasto. Dziwaczne, a więc mające dziwaczne kolory. Pomarańczowy dym, fioletowe drzewo w żółte kropki? Wszystkie kolory i wzory dozwolone. Zadanie jest inne niż zwykle, więc skupia uwagę, daje szansę zindywidualizowania tworzonej pracy, więc angażuje i wyzwala kreatywność, a dodatkowo zwyczajnie cieszy, kiedy można stworzyć coś będącego na przekór temu, co się zna. I jeszcze usłyszeć od logopedy: „Bardzo ciekawy wzór! Nigdy wcześniej takiego nie widziałam”.

Potem jest jeszcze weselej, bo trzeba po logopedzie powtarzać i umieszczać na ilustracji autka. W dziwacznym mieście lądują one drzewie, lecą w powietrzu, jadą do góry nogami… Czego to one nie robią! Znów – inwencja twórcza mile widziana.

Materiał do pobrania:
https://drive.google.com/file/d/0B4Znt_PeD4EEYXdfNF9yY1dwbG8tWVhkYUZlU3pRWXVIMEdv/view

Bibliografia:
  1. Bachtin Michaił, 2005, Ludowe formy świąt karnawałowych [w:] Antopologia widowisk, red. Mencwel Andrzej, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego
  2. Huizinga Johan, 2007, Homo ludens. Zabawa jako źródło kultury, Wydawnictwo Aletheia, tłum. Kurecka Maria, Wirpsza Witold
  3. Kłocińska Agata, 2012, Karnawał wobec „sacrum”. O ludyczności kultury współczesnej [w:] „Kultura i Wartości” nr 3, s. 117-134