Ze względu na panującą epidemię koronawirusa szkoły i przedszkola są zamknięte, a cały system edukacji przeżywa obecnie dość trudny moment, który wymusza bardzo szybkie opanowanie nauczania drogą elektroniczną.
Przyznać tu trzeba, że prowadzenie terapii logopedycznej nastręczać może szczególnie dużo trudności w przypadku nauczania na odległość…
Jednym z oczywistszych i stosunkowo łatwych do zrealizowania sposobów jest wykorzystanie nauki w trybie asynchronicznym poprzez wysłanie (np. za pomocą dziennika elektronicznego) gotowych materiałów dydaktycznych do pracy w domu. Takie rozwiązanie jest według mnie możliwe przede wszystkim w sytuacji pracy z dzieckiem, które ma wywołaną daną głoskę (lub dane głoski) i jest w stanie samodzielnie, bez dodatkowego ustawiania przez logopedę artykulatorów, prawidłowo wypowiedzieć oczekiwany dźwięk. A mówiąc prościej – jest już na etapie utrwalania ćwiczonej głoski, najlepiej w wyrazach lub dłuższych ciągach wyrazowych.
Z myślą o dzieciach będących na takim etapie terapii przygotowałam wiosenną kartę pracy z logopedycznymi roślinami. Nie miałam okazji jej wykorzystać podczas zajęć prowadzonych osobiście na żywo, ale nie widzę przeciwwskazań, by dzieci zajęły się tworzeniem logopedycznego ogródka w warunkach domowych.
Aby móc stworzyć logopedyczny ogród, niezbędne jest, by dziecko posiadało w domu dostęp do drukarki, najlepiej wyposażonej w możliwość druku w kolorze. Poza tym przydadzą się nożyczki i klej.
Zadanie w – nomen omen – gruncie rzeczy jest proste. Rodzic drukuje i wycina nazwy logopedycznych roślin, dziecko losuje jedną z nich, a następnie przykleja kartkę z nazwą pod wybraną łodygą i tworzy logopedyczną roślinę.
Nazwy kwiatów dobrane są tak, by nie tylko zawierały w sobie ćwiczoną głoskę, ale również, by dostarczały jakiejś informacji o danej roślinie (np. o jej wysokości lub kolorze). Wskazane jest, by dziecko uwzględniło te informacje w tworzonej przez siebie ilustracji.
Karta z łodygami do pobrania:
https://drive.google.com/open?id=1pNGjct9EPq6WWyfXuMMrGUIrW6BbOwAu
Nazwy roślin z głoską „cz” do pobrania:
https://drive.google.com/open?id=1g15a3rOqQCDlZcB--nOPj-_As9Rh5Tb_
Nazwy roślin z głoskami „s” i „z” do pobrania:
https://drive.google.com/open?id=1dpUnEe_HId_2nAonxI2EP_Y7XTtu1E9U
Nazwy roślin z głoskami „sz” i „ż” („rz”) do pobrania:
https://drive.google.com/open?id=12QHZMS0xfg1jSaGBJ9DDv012Nhd-f4S2
Umieszczone powyżej materiały dostępne są na licencji CC-BY-SA 4.0, co oznacza, że możesz je:
– rozpowszechniać (również w celach komercyjnych),
– modyfikować w celu utworzenia nowego materiału (np. karty pracy dostosowanej do potrzeb konkretnego dziecka).
Jeśli jednak tworzysz utwór na podstawie materiału na licencji CC-BY-SA 4.0 i go udostępniasz, musisz zrobić to na tych samych warunkach.
Zawsze musisz jednak podać informację o autorze materiału.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowotwórstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowotwórstwo. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 marca 2020
niedziela, 11 grudnia 2016
Błękitoza krokodyla, czyli notka o tym, jak barwne mogą być zajęcia logopedyczne
Jakiś czas temu tematem przewodnim zajęć była u mnie sawanna i zwierzęta, które ją zamieszkują. Jednym z ćwiczeń, które przygotowałam była tabelka z kolorowanką do wywoływania głoski „r”. Zadanie polegało na wypowiadaniu słowa, w którym występujące obok siebie głoski „d” i „r” zostały zamienione na „ḍḍ”. Po prawidłowym wypowiedzeniu słowa należało pokolorować odpowiedni obrazek, na którym znajdowało się zwierzę żyjące na sawannie.
Karta do pobrania:
https://drive.google.com/file/d/0B4Znt_PeD4EEdEZZT1laa183cHg5Y3ZvdEpJR3d1UE11V08w/view
Skąd jednak tytułowa błękitoza krokodyla?
Jedna z moich podopiecznych postanowiła pokolorować wszystkie zwierzęta na kolory, jakich nie mają one w rzeczywistości. Nie oponowałam. Zaczęłam jednak tworzyć potencjalne nazwy dolegliwości, które wpłynęły na nietypową barwę zwierzęcia. Powstała więc błękitoza krokodyla oraz różowica żyrafia. Nie musiałam długo czekać na przyłączenie się podopiecznej do wesołej (aż rzec by się chciało, że barwnej) zabawy. Wówczas świat poznał jeszcze czerniactwo, zielonkę oraz szaraczkę.
Zawsze cieszy mnie, gdy druga osoba przyłącza się do takiej zabawy. Świadczy to nie tylko o tym, że posiada ona odpowiednie kompetencje językowe, ale też zwyczajnie czerpie przyjemność ze świadomego i celowego modyfikowania języka zgodnie z jego zasadami.
Podczas całej zabawy w tworzenie nazw dolegliwości śmiechu było u nas co nie miara. I dobrze, w końcu śmiech to zdrowie.
Karta do pobrania:
https://drive.google.com/file/d/0B4Znt_PeD4EEdEZZT1laa183cHg5Y3ZvdEpJR3d1UE11V08w/view
Skąd jednak tytułowa błękitoza krokodyla?
Jedna z moich podopiecznych postanowiła pokolorować wszystkie zwierzęta na kolory, jakich nie mają one w rzeczywistości. Nie oponowałam. Zaczęłam jednak tworzyć potencjalne nazwy dolegliwości, które wpłynęły na nietypową barwę zwierzęcia. Powstała więc błękitoza krokodyla oraz różowica żyrafia. Nie musiałam długo czekać na przyłączenie się podopiecznej do wesołej (aż rzec by się chciało, że barwnej) zabawy. Wówczas świat poznał jeszcze czerniactwo, zielonkę oraz szaraczkę.
Zawsze cieszy mnie, gdy druga osoba przyłącza się do takiej zabawy. Świadczy to nie tylko o tym, że posiada ona odpowiednie kompetencje językowe, ale też zwyczajnie czerpie przyjemność ze świadomego i celowego modyfikowania języka zgodnie z jego zasadami.
Podczas całej zabawy w tworzenie nazw dolegliwości śmiechu było u nas co nie miara. I dobrze, w końcu śmiech to zdrowie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

